poniedziałek, 22 lutego 2010

Zmiana na lepsze

Stali (czyt. syscy tsej) Czytelnicy mojego bloga zapewne od razu zauważyli, że zdecydowałem się na zmianę jego nazwy. Z trzech zasadniczych powodów.



Po pierwsze, "Wszędzie dobrze, ale w kinie najlepiej" od początku wydawał mi się tytułem tyleż trafnie odzwierciedlającym moje preferencje i zamiłowania, co zdecydowanie za długim i nieszczególnie chwytliwym. Pewnie, że najważniejsza jest zawartość merytoryczna, ale nie wiem, czy sam (zakładając, że nie kojarzę autora) poleciłbym komuś blog o takiej nazwie - choćby z tego względu, że mógłbym jej po prostu nie zapamiętać.

Po drugie, nazwa powinna jak najlepiej oddawać charakter bloga, a poprzednia mogła być myląca, o czym świadczy chociażby komentarz Konrada Wągrowskiego pod notką poświęconą komiksowi: "Hej, ale tu miało być o kinie!". Oczywiście, miało być, ale głównie, a nie wyłącznie, bo mimo że X muzę ukochałem sobie nad inne sztuki, to jednak tak jak szanowny kolega pozostaję popkulturystą.

Po trzecie wreszcie, kanał Kuchnia.tv zaczął ostatnio reklamować swój program trawestacją bardzo zbliżoną do tej, której ja użyłem, czyli "Wszędzie dobrze, ale w Kuchni.tv najlepiej". Niby nic takiego, ciężko w dzisiejszych czasach być oryginalnym, ale ostatnią rzeczą, jakiej bym chciał dla tego bloga, to skojarzenia kulinarne. No, może poza reakcjami w stylu "To było naprawdę dobre!".

Tak więc, nie przynudzając dłużej, stałych i nowych Czytelników serdecznie zapraszam do Popserwatorium.

Photo Credit

6 komentarzy:

  1. No fajnie, a ja teraz muszę zmieniać nazwy linków tu i ówdzie...

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera, bardzo Cię przepraszam za tak duży kłopot, w takim razie za chwilę przywrócę starą nazwę... NOT!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty byś lepiej zrobił, jakbyś sobie na marginesie jakaś listę dodał: "filmy, które omawiałem". Czasem człowiek chce sobie film obejrzeć i sprawdzić, co powiedział ten albo inny na temat. Ja wiem, w esencji, ale na blogu też by było przydatne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ten margines zdominowałby wtedy ten blog. W "Esensji" jest przecież szybka i łatwa w obsłudze wyszukiwarka, a do pełnej listy omawianych filmów musiałbym przecież bawić się w przepisywanie tekstów prasowych - same tytuły nic nie powiedzą.

    OdpowiedzUsuń